12 października 2020

W rodzinnym kręgu Jacka Malczewskiego

 

Paulina Szymalak-Bugajska
Kierownik Działu Sztuki Dawnej, Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu

 

"Jako portrecista Malczewski nie zrzeka się i nie zatraca swej osobowości; manifestuje się ona zawsze. jak cała twórczość, jak wizerunki własne, tak i portrety innych osób są bardzo subiektywne, bardzo osobiste"

(Jadwiga Puciata-Pawłowska, Jacek Malczewski,

Wrocław–Warszawa–Kraków, 1968 s. 212)

 

Niemożliwe jest w chwili obecnej zliczenie liczby portretów, jaka wyszła spod ręki Jacka Malczewskiego. Artysta, który postać ludzką uczynił głównym tematem swojej sztuki, przez cały okres kariery zawodowej, uwiecznił setki twarzy ludzi wybitnych, wywodzących się ze świata kultury, nauki, z kręgów artystycznych, jak również szlachetnie urodzonych.


Malczewski był portrecistą cenionym i popularnym, przy czym niezwykle trudnym w kontaktach z potencjalną klientelą. Jeśli wierzyć wspomnieniom przyjaciółki domu i biografki Michaliny Janoszanki, przyjęcie zlecenia przez mistrza zależało od wielu czynników, m.in. relacji zamawiającego lub portretowanego modela z samym malarzem, od charakteru, czy osobowości wyżej wymienionego, a czasem prozaicznie od interesującej fizjonomii postaci (co nie było tożsame z fizyczną atrakcyjnością).


Możemy się domyślać, że najbliżsi krewni artysty nie byli poddawani tak surowym kryteriom, jak ludzie obcy. Portretowanie bliskich miało zresztą jedną, znaczącą przewagę – to wyłącznie malarz decydował o tym kogo uwieczni i w jakim kontekście kompozycyjnym go osadzi.
Wizerunki rodzinne powstawały z potrzeby serca, były szczere i niewymuszone koniecznością zarobkowania, a przy tym początkujący artysta już od najwcześniejszych lat, mógł swobodnie i niespiesznie studiować w zaciszu domowym twarze i sylwetki krewnych.


Obserwując portrety rodzinne malowane na przestrzeni kilku dekad przez Malczewskiego, jesteśmy w stanie dostrzec ewolucję stylu plastycznego artysty, rozwój jego warsztatu od strony formalnej, jak również treściowej (m.in. elementy tła, czy rekwizyty, które towarzyszą portretowanym).


Pierwszymi modelami młodego Jacka, w sposób naturalny, byli rodzice: Maria z Korwin-Szymanowskich oraz Julian Malczewscy, a także siostry: Bronisława (1852-1929) oraz młodsza, Helena (1860-1933). Jacek był jedynym synem państwa Malczewskich, który osiągnął wiek dojrzały (w dzieciństwie, z powodu chorób, zmarli bracia: Stanisław Dominik oraz Teodor). Najstarsza z rodzeństwa, Bronisława, była cichą, pobożną i pracowitą, która nigdy nie wyszła za mąż, i już od najwcześniejszych lat wiedziała, że chce poświęcić swoje życie bliskim oraz Bogu. Przez wiele lat opiekowała się matką rodzeństwa, oraz dalszymi krewnymi wymagającymi stałej pomocy i opieki.

Helena i Wacław Karczewscy, ok. 1905, fot. ze zbiorów Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu

Pasją najmłodszej z rodzeństwa Heleny była muzyka, stąd na obrazach brata często towarzyszą jej instrumenty muzyczne – ukochany fortepian, czy pełniąca rolę symbolicznego rekwizytu lutnia. Malczewski portretował siostrę również w otoczeniu zwierząt domowych, które Helena uwielbiała. Do jej pupili należały zwłaszcza koty, którym wiele potrafiła wybaczyć, nawet polowania na ptaki.


Inteligentna, dowcipna, a przy tym niezwykle energiczna i wesoła, w styczniu 1887 r. Helena poślubiła Wacława Karczewskiego, który był zarazem dalekim kuzynem rodzeństwa oraz serdecznym przyjacielem samego Jacka. Karczewski zapisał się w historii polskiej literatury jako autor m.in. dramatu "Lena" (1886) oraz powieści ludowej "W Wielgiem" (1897), wydając je pod pseudonimem Marian Jasieńczyk, a także jako bibliotekarz w Muzeum Polskim w Rapperswilu (podjęta przez niego próba reformy instytucji skończyła się dymisją ze stanowiska, a w następstwie poważną chorobą i śmiercią w 1911). Od ok. 1919 do 1926 owdowiała Helena mieszkała z Bronisławą w Lusławicach. Panie wynajmowały trzy pokoje w malowniczym dworze od rodziny lwowskiego adwokata, Adolfa Veihingera. To właśnie tam, w ostatniej dekadzie życia artysty, powstał szereg portretów "sióstr staruszek", jak je wówczas nazywał Malczewski, który często gościł u pań w Lusławicach.
 

Jacek Malczewski, Portret siostry artysty, Heleny Karczewskiej, 1882

"Portret siostry artysty Heleny Karczewskiej" z 1882, to jeszcze wczesny, zanurzony w akademickiej elegancji wizerunek młodej panienki zatopionej w myślach. Na pierwszy plan, dzięki wykorzystaniu temperatury barw ciepłych – żółci, brązów, czerwieni – występuje dziewczęca twarz w ujęciu en trois quatre, oraz dekoracyjna bordiura, która ujmuje dwie krawędzie (lewą i górną) tkaniny zawieszonej w tle, za plecami modelki. Natomiast chłodna gama kolorystyczna środkowej części kotary rozpięta jest między akcentami granatu, błękitu, aż po rozbielony turkus, który harmonizuje z kobiecą suknią w srebrzystym kolorze. Podziw wzbudza tkanina, która zdaje się być faktycznym tematem tego kameralnego portretu. Światło padające z góry, z lewej strony, wydobywa każde załamanie i każdą zmarszczkę zawieszonej na ścianie materii, wydobywając rozmaitość niuansów barwnych składających się na to mistrzowskie opracowanie tematu.


Kilkanaście lat wcześniej, w 1874, Malczewski namalował portret zaledwie czternastoletniej Helenki grającej na fortepianie w rodzinnym salonie (obecnie w kolekcji prywatnej). Elegancka postać dziewczyny ujęta en pied, z profilu, mimo, że jest główną bohaterką kompozycji, zdaje się niknąć w przestrzeni przytulnego wnętrza. Ponownie to tkaniny, wzorzyste materiały i skórzane oprawy książek zdominowały zaciszny, mieszczański salonik z końca XIX w.


Zbliżony klimat, przywołujący ciepło i rodzinną atmosferę radomskiego domu Malczewskich, przywołuje odzyskany niedawno przez Ministerstwo Kultury i Dziedzictwa Narodowego, obraz z 1877 pt. "Przy fortepianie", będący stratą wojenną Muzeum Narodowego w Warszawie. Tym razem jest to elegancka scena rodzajowa, gdzie najstarsza z rodzeństwa Bronisława, przerywa lekturę, by wsłuchać się w melodię graną na fortepianie przez Helenę. Siostrom towarzyszy zdjęcie samego artysty, zawieszone na ścianie, pomiędzy młodymi kobietami, które symbolicznie wskazuje na obecność ukochanego brata w rodzinnym salonie. Warto odnotować, że wnętrze zdobią kwiaty w wazonie i rośliny doniczkowe, które przesłaniają i łagodzą masywny kształt fortepianu.


Kolejną ważną postacią z kręgu rodzinnego była Maria z Gralewskich, poślubiona przez artystę 29 października 1887 w Kościele Mariackim w Krakowie. Maria, młodsza od Jacka o 12 lat, była córką znanego krakowskiego aptekarza, Fortunata Gralewskiego, i Józefy z Janów. Była dystyngowaną, szczupłą blondynką, o której Janoszanka pisała, że "była piękną kobietą, łączącą w sobie wdzięk z posągowością figury" (M. Janoszanka, Wielki Tercjarz – moje wspomnienia o Jacku Malczewskim, Poznań, s. 287). Artysta, jeszcze przed ślubem, uwiecznił ukochaną w fenomenalnym "Portrecie narzeczonej" (1887, wł. MNK), który był pierwszym, oficjalnym wizerunkiem jego przyszłej żony.
 

Maria z Gralewskich Malczewska, ok. 1910, fot. ze zbiorów Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu

Pierwsze lata małżeństwa były dla Marii i Jacka szczęśliwe. W 1888 przyszła na świat pierworodna Julia, ukochana córka Jacka, a cztery lata później urodził się Rafał, ostatnie dziecko Malczewskich. W tych pierwszych latach związku Malczewski tworzy swego rodzaju kronikę życia rodzinnego zawierającą się w licznych szkicach, wprawkach olejnych i skończonych kompozycjach, opisujących codzienność familii Malczewskich.


Z czasem pojawiają się niesnaski i małżeńskie problemy. Różnice w pochodzeniu i charakterach obojga małżonków dają znać o sobie. Z końcem XIX w., w Krakowie, pojawiają się plotki na temat rozwodu państwa Malczewskich, których przyczyn należy upatrywać przede wszystkim w problemach natury finansowej.


Maria pochodziła z bogatego, mieszczańskiego domu, w którym odebrała zupełnie inne wychowanie niż Jacek, potomek szlacheckiego, choć zubożałego rodu, uczony od małego szacunku do literatury, sztuk pięknych, tej szeroko rozumianej "strawy duchowej".


Tymczasem małżonka Jacka czuła się coraz bardziej rozczarowana życiem z artystą, który choć znany i ceniony, nie był w stanie zapewnić jej życia na poziomie o jakim marzyła. Był przy tym artystą totalnym, zupełnie nie pojmującym pragmatyzmów życia codziennego. Jego wrażliwość artystyczna, emocjonalność bliska egzaltacji, żywa inteligencja, a przy tym kompletny brak praktycznego podejścia do życia, sprawiał, że pomimo ogromnego talentu, życie z nim musiało być niewyobrażalnie trudne. Michalina Janoszanka, która była niezwykle życzliwa Jackowi, pisała: "Był uosobieniem bardzo wielu cnót, ale jako mąż nie mógł być ani opiekunem, ani doradcą, ani jakiemś oparciem życiowem" (M. Janoszanka, op. cit., s. 93) .


Natomiast Jacek borykał się z brakiem wsparcia ze strony żony, z brakiem jakiegokolwiek zainteresowania jego sztuką, czy rozwojem jego malarstwa. Maria nie rozumiała jego obrazów, ale też nie czuła potrzeby rozumienia ich, nigdy też nie wypowiadała się na ich temat. Twórczość męża traktowała niemal wyłącznie jako źródło dochodu.


Zainteresowania małżonków biegły w zupełnie dwóch przeciwnych kierunkach. Każde z nich odnalazło własne grono przyjaciół, podzielające ich pasje, a Jacek na wiele lat zaangażował się w miłosną relację z piękną Marią Balową, która to znajomość diametralnie odmieniła jego malarstwo.


Jednym z niewielu elementów, który łączył przez lata małżeństwo Malczewskich, były oficjalne wyjścia, na których pojawiali się razem, a także karty, w szczególności brydż, w którego grali na pieniądze. Karciane długi spłacane były często obrazami artysty, a kwestia problemów finansowych dyskutowana była przez małżonków w języku francuskim, o czym wspominał ich syn Rafał.
 

Jacek Malczewski, Portret żony artysty – szkic, około 1910

Maria na obrazach męża pojawia się przede wszystkim jako jego żona oraz matka Julii i Rafała. Bardzo rzadko pojawiają się prace, w których pani Malczewska przywdziewa symboliczny kostium. Zdaje się, że wieloletnia proza życia zdominowała wizerunek małżonki w oczach umęczonego jej pragmatyzmem artysty. Twarz i sylwetka Marii na obrazach męża nabiera pewnego rodzaju ostrości, swoistej surowości, zwłaszcza w portretach powstałych po 1900 (to wtedy prawdopodobnie Malczewski poznał Balową). Właściwie trudno znaleźć portret na którym Maria się uśmiecha. Przeważnie artysta ukazuje ją jako majestatyczną, wyniosłą postać, która z wiekiem przybiera coraz bardziej znudzoną minę na obrazach niepokornego małżonka. Małżeństwo Malczewskich przetrwało, mimo narastających niedomówień, cichych konfliktów, i wieloletniej zdrady Jacka. Maria przeżyła męża o szesnaście lat. Zmarła 18 stycznia 1945 roku w Charzewicach, w majątku zięcia Feliksa Meysnera, oraz nieżyjącej już wówczas córki Julii.


Napięte stosunki małżonków przełożyły się na relacje z dziećmi. Julia, która była niezwykle wrażliwą osobą, o bliskim ojcu charakterze, tym mocniej przeżywała zasady, jakie silną ręką egzekwowała surowa, zwłaszcza wobec córki, Maria. Rafał, być może z racji płci, cieszył się nieco większą swobodą i pobłażliwością matczyną. To Maria podejmowała decyzje odnośnie wychowania oraz edukacji dzieci, ponieważ Jacek, w przeciwieństwie do własnego ojca, pomimo ogromnej miłości jaką darzył dzieci, faktyczną władzę nad nimi oddał żonie.


Nie skończyło się to dobrze ani dla Julii, która pod wpływem matki wyszła za mąż za dużo starszego od niej, ale majętnego Feliksa Meysnera, ani Rafała, który nie potrafił wziąć odpowiedzialności za życie swoje i swoich bliskich, i przez lata nie potrafił odnaleźć się w roli ojca i głowy rodziny.
 

Rafał Malczewski, ok. 1905, fot. ze zbiorów Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu

Być może swoistą formą rekompensaty Jacka wobec zaniedbania własnych dzieci, były liczne portrety Julii i Rafała, powstające na przestrzeni lat.


Juleczka i Rafał, jeszcze jako nastoletnie dzieci, bardzo często pojawiają się w symbolicznych kompozycjach ojca. Jako postacie realne, stanowią odniesienie do fikcji zrodzonej w bogatej wyobraźni ojca. Dzieci stają się wyznacznikiem rzeczywistości pozostającym w opozycji do świata ojcowskich fantasmagorii, wyrosłych na gruncie ludowych wierzeń i mitologii starożytnych Greków. Świetnym przykładem jest praca "Pegaz – Portret Rafała Malczewskiego" z 1902, w której 10-letni syn artysty, umieszczony został na skraju prawej części obrazu, a centrum sceny zajmuje niewysoki, masywny kuc, z rachitycznymi skrzydełkami wyrosłymi na grzbiecie, które świadczą o jego mitycznym pochodzeniu. W tle całość zamyka korowód dynamicznych faunów, które należą już do świata fikcyjnego, podobnie jak naga postać kobieca i szkicowo zaznaczona sylwetka małego faunika, wpatrzonego w Rafała. Pegaz, symbol twórczego natchnienia, niejako przepowiada przyszłość Rafała, który również zdecydował się zostać artystą. W latach 1910-14 studiował w Wiedniu filozofię i agronomię, których nie ukończył, i w końcu jako samouk, poznający warsztat ojca od najmłodszych lat, na poważnie postanowił zająć się malarstwem.
 

Jacek Malczewski, Pegaz - Portret Rafała Malczewskiego, około 1902

Natomiast monotonię i rutynę wiejskiego życia, które stało się udziałem Julii, u boku właściciela majątku w Charzewicach, starał się wynagrodzić jej ojciec, obdarowując córkę swoimi obrazami.

Jacek Malczewski, Autoportret, 1921, wł. Muzeum im. Jacka Malczewskiego w Radomiu, fot. Marcin Jan Gorazdowski

Ważnym tematem, występującym przez cały okres drogi twórczej Jacka Malczewskiego, był wizerunek własny artysty. Malując swój autoportret Malczewski nie tyle notuje zmiany zachodzące w wyglądzie zewnętrznym, a bardziej traktuje swoją podobiznę jako formę konfrontacji ze światem, deklaracji swoich poglądów, myśli, idei, ale też możliwość przeobrażenia się w inną postać, bądź odegrania wyobrażonej dla siebie roli. Niezmienna przez lata poza, monumentalna sylwetka i rysy twarzy nie poddające się upływowi czasu, to niemal stały wzór autoportretu, w którym zmieniają się jedynie towarzyszące malarzowi rekwizyty, stroje oraz tło.


Warto jeszcze przypomnieć, że Malczewski z końcem XIX w. wypracował charakterystyczny schemat kompozycyjny portretu, który oparty był na pierwszoplanowym wizerunku modela, któremu w tle często towarzyszył alegoryczny sztafaż lub scena, wskazująca klucz do interpretacji osobowości lub zawodu bohatera danego obrazu.
 

Jacek Malczewski, Autoportret, ok. 1922

W pewnym momencie następuje jednak zasadnicza zmiana, spowodowana wiekiem, chorobami i coraz gorszym wzrokiem artysty. Bohaterowie portretów zatracają tę tzw. "chłodną wyniosłość" (określenie Leona Pinińskiego), która dotychczas cechowała większość wizerunków pędzla Malczewskiego. Zmiana dotyka również autoportretów artysty. W ostatnich latach życia Jacek Malczewski zrzuca wieloletnią maskę, pozwalając sobie na szczerość, i portretuje prawdziwą twarz noszącą ślady przebytych chorób i upływającego czasu.